Dodana: 1 luty 2007 08:29

Zmodyfikowana: 1 luty 2007 08:29

Z Kenii do Bociek

Autor "Pamiętników niedemokratycznych" Eustachy Sapiehy zmarł w 2004 roku w Kenii. Pochowany został w barokowym kościele w Boćkach.

Eustachy Sapieha po kampanii wrześniowej siedział w oflagu w Weilburgu. W maju 1945 roku w miejscowości Grabau został komendantem sprowadzonych do Niemiec polskich stadnin i przejął opiekę między innymi nad końmi z Janowa. Było ich ponad 700. Dzięki niemu nie rozkradli ich Niemcy‚ nie przejęli Anglicy. Po wojnie nie wrócił do Polski. W 1947 wyjechał do Kenii.

 

Pracował w tartaku‚ w skupie złomu‚ pokroił most na Nilu‚ zbierał szlachetne kamienie. Był zawodowym myśliwym‚ organizował polowania‚ potem też polowania z aparatem. Jego burzliwe życie trudno podsumować datami i faktami. Nie one są wyznacznikiem. Eustachego Sapiehę lepiej charakteryzuje którakolwiek z przygód opisanych w "Niedemokratycznych wspomnieniach".

O polowaniach i zwierzętach opowiadał namiętnie. Jedną z historii powtarzał z miłością szczególną. Jest opisana w książce. O srebrnej lwicy‚ której wystawiał klientów na próbę. Jak jednemu Niemcowi i jednemu Francuzowi. Nie byli sympatycznymi klientami. Zarozumiali‚ jeden skąpiec‚ drugi tchórz. Eustachy Sapieha nazywał rzeczy po imieniu.

Lew‚ gdy wyczuwa‚ że jest w niebezpieczeństwie, zazwyczaj znika jak najprędzej. Lwica przeciwnie - atakuje z niebywałą szybkością. Ale jeśli intruz się nie odwróci‚ nie zacznie uciekać, a patrzy jej prosto w oczy, to zwykle zatrzymuje się kilkanaście kroków przed intruzem‚ lgnie do ziemi. Warczy. Wali ogonem w ziemię ze złości. Odchodzi. Oczywiście intruz stoi ze sztucerem wycelowanym, na wszelki wypadek, między piękne wściekłe oczy. Ale i tak musi mieć żelazne nerwy.

We wspomnieniach i w opowieściach Eustachego Sapiehy dominuje fascynacja‚ miłość i szacunek do świata dzikich zwierząt. Podchodzenie ich jawi się jak walka przebiegłości. Precyzyjna analiza zachowań. Rozpoznanie przeciwnika‚ nie jatka‚ z którą dziś polowanie nam się kojarzy. Sapieha był wielkim zwolennikiem koncesjonowanych polowań. Myśliwi pilnowali terenów i zwierząt, nie chcieli stracić koncesji. Gdy w 1977 roku polowań zakazano, zwierzęta stały się łupem masowych kłusowników. Nikt tego nie upilnował. W ciągu pięciu lat wybito 95 procent nosorożców i 70 procent słoni.

Do domu w Nairobi‚ w dzielnicy kolonialnych willi prowadzi bita droga. Gdzie skręcić do bramy, informuje przydrożny kamień. Podpisany Sapieha. Niedaleko stoi i ciągle funkcjonuje słynny brytyjski klub‚ do którego nie chciano wpuścić Karen Blixen ( Meryl Streep w filmie "Pożegnanie z Afryką"). Dom jest otoczony ogrodem z trawnikiem z grubej ostrej trawy‚ w której zapadają się stopy. Tak bujnie rośnie w czasie pory deszczowej‚ potem marnieje. Dom jest ocieniony drzewami tropikalnymi i palmą. Parterowy‚ przewiewny‚ urządzony skromnie. Sapiehowie dopłynęli do Afryki po wojnie w tym, co mieli. Majątki rodowe przepadły w powojennej Europie. Zbudowali swój świat od początku.

"Wszystko w domu robiliśmy własnoręcznie - wspomina Sapieha w książce. - W żaden sposób nie mogliśmy sobie jeszcze pozwolić na kupno porządnych rzeczy. Obrzydliwych‚ demokratycznych i do tego hinduskich śmieci za nic nie chcieliśmy mieć. Uważaliśmy‚ że lepiej siedzieć na skrzynce drewnianej przy prymitywnym drewnianym własnoręcznie skleconym stole niż przy obrzydliwej pretensjonalnej taniźnie. Tylko chamstwo wstydzi się biedy". Didi (z domu Siemieńska)‚ żona Eustachego, uszyła własnoręcznie firanki i abażury. Na nich namalowane są herb Sapiehów Lis i herb Siemieńskich Leszczyc. Poza tym jest kilka rodzinnych portretów. Kilka talerzy na ścianie.

Domem dla myśliwego jest namiot na sawannie. Sapieha wyjeżdżał często i na długo. Miał wtedy za sąsiadów antylopy‚ dzikie koty‚ żyrafy i bawoły. Gdy byłam w Nairobi, był już bardzo starszym panem. Z wrodzoną werwą opowiadał jednak historie z polowań. Tęsknił za przestrzenią. Bardzo przejmował się stanem środowiska w Kenii. Sawanną zjadaną przez krowy i owce. By mu przybliżyć sawannę, rodzina kupiła drewnianą żyrafę dwa razy może tylko mniejszą od oryginału‚ którą postawiono pod oknem sypialni, tak by zaglądała do środka.

Eustachy Sapieha zmarł w 2004 roku w Kenii. Jest pochowany w barokowym kościele w Boćkach koło Białegostoku. To jedyny kościół wybudowany przez rodzinę‚ który został na terenie Polski. Córki Kasiunia i Maryjka mieszkają w Kenii nadal. Dom pozostał bardzo polski.

Rzeczpospolita/Katarzyna Jaruzelska-Kastory

Logo serwisu Twitter Logo serwisu Facebook